Menu

JULINEK I SMA

Zakończenie wakacji

iki81

No i mamy 1 września... Lada dzień zaczną przychodzić do Julki panie nauczycielki... Młodsza siostra została dziś pasowana na ucznia tak jak Jula dwa lata temu (tym samym ołówkiem) :)

Lista z wyprawką pierwszoklasistki byłą długa, ale udało się ją skompletować, łącznie z biurkiem i krzesłem. Julia nawet pomagała tacie biurko składać.

Żeby było sprawiedliwie Julia też dostała nowe kredki i ... piórnik (wcześniej wszystkie swoje przybory miała w pudełku, ale teraz zobaczyła piórnik u młodej i pozazdrościła). Wybrała taki z Fineaszem i Ferbem...

Końcówkę wakacji spędziliśmy w domu, u babci w Tczewie i jeszcze raz na działce. Tak szybko zleciały... Ledwo znieśliśmy upały, a już jesień za rogiem.

W ostatni weekend byliśmy na ślubie cioci Mary. Było pięknie. Julia i Marysia były z nami. Mary bawiła się wspaniale, Jula trochę się denerwowała. Po krótkiej diagnozie okazało się, że po prostu nie znosi strojów wieczorowych (a zwłaszcza rajstop i gumek w eleganckich spódniczkach). Po kilku godzinach wesela pojechała do domu, gdzie zaopiekowała się nią niezastąpiona ciocia Grażynka.

W sumie niezłe zakończenie wakacji :)

Nad wodą

iki81

Tegoroczny urlop taty wykorzystaliśmy na okolice stolicy, ale zostały weekendy. Można je poświęcić na przykład na wypady nad jeziorko. Pierwszy taki wyjazd już za nami, kolejny przed nami. Julce bardzo podobało się nad jeziorem, nie mogła oderwać wzroku od wody, zwłaszcza że dotarliśmy tam w godzinach wieczornych - było cicho, spokojnie i przyjemnie.

 

8sme urodziny w Świdrze

iki81

Co drugi rok tak się składa, że Julia obchodzi swoje urodziny na rekolekcjach. W tym roku w Świdrze koło Warszawy. Było dużo gości, słodyczy, wzruszeń... czyli super :)

W tym roku mieliśmy też zabawę z tańcami. Julia cały czas spędziła na parkiecie :) Nawet prowadziła pociąg...

W stolicy

iki81

Warszawscy studenci w kartkach do Julki często pisali, że warszawska starówka jest piękna i Julka mogłaby ją zobaczyć. Po tylu zachętach postanowiliśmy w tym roku, przy okazji naszych corocznych rekolekcji w okolicy, pospacerować po stolicy. Spacer zaczęliśmy od Pałacu Kultury, potem Park Saski, Grób Nieznanego Żołnierza, fontanna w jakimś okrągłym budynku, Krakowskie Przedmieście i Zamek Królewski... Droga powrotna podobnie, przy czym wybieraliśmy ścieżki z większą ilością cienia. Upał był straszny, ale daliśmy radę. W każdej fontannie moczyliśmy pieluchę tetrową i przykrywaliśmy Julki nogi. Mimo żaru i zmęczenia spacer uważamy za udany. Julce tez się podobało.

Pogaduszki

iki81

Jula rozmawia sobie z tatą z pomocą PCEye:

... (gama pytań o samopoczucie, pogodę, upodobania, bajki i gry)

Tata: A chcesz pooglądać bajki?

Julia: NIE NIE

Tata: A lubisz oglądać z tatą programy o samochodach?

Julia: TAK TAK

Tata: To może sobie włączymy Top Gear?

Julia: TAK TAK TAK

---------------

A tak na marginesie, to mamy wakacje!!!

10-lecie szkoły

iki81

O mały włos bym zapomniała napisać o 10-leciu szkoły, którego obchody były w przeddzień Dnia Dziecka. Pogoda była wietrzna i niepewna, ale wybrałyśmy się z Julką na festyn w szkole.

Na początku były występy orkiestry. Tłum dzieci zasłaniał nam grających, zobaczyliśmy ich jak już opuszczali teren szkoły.

Potem były przedstawienia na scenie i inne atrakcje dla uczniów i rodziców. Mamie udało się zjeść grochówkę :)

Uczniowie mieli do wykonania 15 konkurencji za które dostawały podpisy na kartce. Julia też miała swoją kartkę i udało się jej zdobyć wszystkie podpisy. Konkurencje były różne, największy wysiłek Juli polegał jednak na tym, że do każdego punktu dotarła i zobaczyła co jest grane. W dwóch mama rękami Julki wykonała zadanie. Na festynie nie zabrakło też młodszej siostry, ale ona chodziła ze swoimi koleżankami z zerówki i równie dzielnie co Julia brała udział w zadaniach. Spotkałyśmy ja przy skakaniu w worku,

i przy robieniu bańki mydlanej

Julka natomiast została złapana aparatem na konkurencji z podbijaniem piłki. Mama ambitnie wybrała największą :)

Po odebraniu nagród (za podpisane kartki) pojechaliśmy na urodziny do Lenki, a potem na cały weekend do Słupska.

Na kółkach

iki81

Najlepsze spacery są zawsze na kołach... Tylko mama nie daje się namówić na rolki. Ktoś musi wejść do sklepu po picie albo lody, a w rolkach nie wolno ;)

II klasa na FINISZU

iki81

Według naszej rodzinnej zasady - jak jest cisza to znaczy, że wszystko jakoś kula się do przodu... I tak właśnie jest... Piłka w grze (taka mała aluzja do Mundialu, który w naszym domu jest bardzo aktywnie przeżywany) i do przodu...

Może najpierw wrócę myślą do maja... Zaradność i politechniczne wykształcenie mamusi przydały się pewnego pięknego dnia, aby usprawnić Julce i pani Ani lekcje czytania i pisania. Wykorzystanie sprzętu gospodarstwa domowego do edukacji jest jak najbardziej pożądane. I tak Jula uczy się w nowym stylu:

 

PCEye prawie codziennie jest w użyciu, najczęściej do zabawy, ale coraz częściej również do nauki. Pracujemy nad korzystaniem z klawiatury. Przepisujemy sylaby, a Julia gdy chce przeczytać klika odpowiednie pole na ekranie i komputer czyta głośno w jej imieniu. Proces integrowania pisania, czytania i wykorzystania do tego oczu i klawiatury ekranowej jest procesem trudnym i bardzo mozolnym, ale pierwsze efekty już są: Jula wie że na hasło przeczytaj klika pole "Wypowiedz", a kiedy przepisujemy literki, ona klika wszędzie tam gdzie należy literkę A :)

Pocztówki

iki81

Jak wiecie Jula dostaje kartki... Zebrała się już pokaźna kolekcja miłych i ciepłych słów.

Na początku były kartki od studentów, a tuż przed świętami doszły kartki od gimnazjalistów z Paczkowa. Bardzo dziękujemy w imieniu Julki za wszystkie pozdrowienia i życzenia!

Nie wszystkie kartki mieszczą się na Julinkowej tablicy, dlatego co jakiś czas je wymieniamy.

Na święta Julia dostała również kartki z życzeniami od kolegów i koleżanek ze swojej klasy.

Powielkanocne echo

iki81

W końcu siadam i piszę spóźnioną relację z wielkanocnego wypadu do Józefowa. Był to czas jak zawsze błogosławiony. Mimo, że ponad 300 km od domu atmosfera rodzinna. Dużo dzieci, przyjaciele, wspólnota stołu, pracy, modlitwy i zabawy... 

Tegoroczne święta miały wymiar również międzynarodowy. Do Józefowa dojechali goście z Brazylii. Mama i tata uruchomili połamane języki, a dzieciaki też ćwiczyły pojedyncze słówka. Ze (ojciec z Brazylii) często zagadywał Julkę po angielsku.

Julia na wyjeździe miała ze sobą swoje gry, więc nie narzekała na nudę, podczas gdy mama i tata pomagali w świątecznych przygotowaniach.

W Piątek była Droga Krzyżowa po lesie, w sobotę święcenie pokarmów:

I chwile ciszy w sanktuarium:

Na radosne Alleluja padł aparat, ale to nie znaczy, że nie było świętowania... Tylko na wycieczkę do Warszawy zabrakło pogody (całą niedzielę padało) i sił.

Wróciliśmy do domu naładowani pozytywną energią, gotowi podejmować zadania codzienności.

© JULINEK I SMA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci